Zawsze miałam długie włosy. Najkrótsze, jakie pamiętam, że nosiłam, to do ramion. Wiadomo, ważne jest dobre ścięcie, ale nawet przy najlepszym fryzjerze, przy upałach, w długich włosach jest niezmiernie gorąco. Tym bardziej, że tworzą one jeszcze taką naturalną kołderkę ;) Wielokrotnie nawiedzała mnie myśl o ścięciu włosów na krótkie, ale jakoś puszczałam ją mimo uszu i dzięki temu mam już włosy długości prawie do pasa (hura!). No a gdy na termometrze kreska przekracza 20 stopni, najlepiej jest zapleść warkocz. Kocham warkocze ;)