31 lip 2013

Historia zwyczajnej miłości: "drzwi skrzypią" ;)

Zaczęliśmy się częściej spotykać. Wszędzie chodziliśmy razem. Zwyczajny chłopak zaczął mnie przedstawiać jako swoją dziewczynę.

http://www.temysli.pl/demot/0_0_0_548658542_middle.jpg


Kończyły się wakacje i koleżanka znów zaprosiła nas na imprezę na "działce". To była pamiętna impreza...


 To właśnie na niej po raz pierwszy w życiu wyznałam zwyczajnemu chłopakowi, że go kocham. W ogóle po raz pierwszy w życiu wyznałam to chłopakowi...Choć wcześniej spotykałam się z innymi, nigdy nie czułam się tak, jak teraz. Z nim było jakoś inaczej. Nie robił nic specjalnego. Nie przynosił mi kwiatów. Nie kupował prezentów. Nie zabierał na romantyczne kolacje do restauracji...no czasem chodziliśmy na jakąś pizzę, czy do kina, ale wiecie, co mam na myśli ;)

Wiele rzeczy mi nie pasowało (np. papierosy...ble!) i mówiłam o nich głośno. Wiele rzeczy nie widziałam, no bo nie od dziś wiadomo, że miłość jest ślepa. Na wiele przymykałam oko, wielu nie chciałam widzieć. Ale wtedy na tej imprezie zwyczajny chłopak po raz pierwszy "pokazał pazurki"... Może to nic takiego, bo pokłócił się po prostu z moim kolegą, ale pamiętam to do dziś. Pamiętam, jakie to wtedy na mnie wywarło wrażenie. Pamiętam jego zachowanie...Nigdy wcześniej nie widziałam czegoś takiego. A, jak zwykle bywa w takich przypadkach, pokłócili się o głupotę...Szkoda nerwów...

Cała sytuacja zaczęła się, gdy ja wyszłam na chwilę. Wróciłam i starałam się ich jakoś uspokoić, jednak nie było to takie proste...Zabrałam zwyczajnego chłopaka do ogrodu, aby trochę ochłonął. W tym czasie kolega został z resztą towarzystwa i tam szybko sytuacja wróciła do normy. Zwyczajny chłopak chciał na nogach wracać do Rzeszowa. Na szczęście udało mi się go udobruchać. Ponieważ impreza była za miastem, koleżanka przewidziała dla wszystkich nocleg. W końcu wszyscy poszliśmy spać.

Rano emocje opadły, więc impreza miała pozytywny finał :) Wszyscy wróciliśmy do swoich domów. Niedługo znów zaczynał się rok akademicki. Trzeba było postanowić, jak rozwiązać sprawę studiów i pracy. To miał być dopiero drugi rok studiów, pierwszy semestr. Szkoda by było teraz przerywać, kończyć, zmieniać. Tym bardziej, że studia bardzo mnie wciągnęły. Mieliśmy ciekawe przedmioty, dużo praktyk. Chciałam tam zostać. A z drugiej strony szkoda mi było rezygnować z pracy. Choć początkowo planowałam, że będzie to tylko praca na okres trzech miesięcy wakacyjnych, bo chcę jednak wrócić na uczelnię, to potem zmieniłam zdanie...

Jeśli kogoś kochasz za jego urodę, to nie jest miłość, ale pożądanie – Jeśli kochasz kogoś za jego inteligencję, to nie jest miłość, lecz podziw. Jeśli kochasz kogoś dla jego majątku, to nie miłość, ale zainteresowanie. Jeśli kogoś kochasz i nie wiesz dlaczego, to jest prawdziwa miłość


Zdecydowałam się, że zaryzykuję i spróbuję. Studiowałam dziennie, więc nie było łatwo pogodzić zajęcia z pracą. Na pierwszym semestrze drugiego roku wykłady i ćwiczenia były od rana do wieczora. Czasem zdarzało się jakieś "okienko", wtedy szybko biegłam do pracy, żeby za kilka godzin wrócić z powrotem na uczelnię. Albo, gdy zajęcia zaczynały się później, ja wstawałam o 4-5 rano i szłam do pracy, żeby np. na 11 być już na wykładach...

Wtedy miałam też mniej czasu dla zwyczajnego chłopaka...Jednak jakoś udawało mi się wszystko ze sobą pogodzić. Zdarzało się, że po ciężkim dniu nauki i pracy jechałam do domu zwyczajnego chłopaka. Chcieliśmy obejrzeć jakiś film, a ja po prostu zasypiałam. Jeden raz, drugi, trzeci...Podobnie było, jak zwyczajny chłopak przychodził do mnie. Coś robiliśmy, rozmawialiśmy, a ja potrafiłam zasnąć w pół słowa. Aż pewnego wieczoru stało się tak, że zasnęliśmy razem...

C.D.N. 
PODPIS

22 komentarze:

  1. no to teraz juz nie mogę sie doczekac nastepnego odcinka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię Cię;p Zawsze kończysz;p

    OdpowiedzUsuń
  3. no tak :) zaś na resztę trzeba czekać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe co oglądaliście, że razem się WAM usnęło ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. ehhh zawsze trzeba czekać wrr... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. cudowne jest to, że Zwyczajny był pierwszym i ostatnim facetem, któremu wyznałaś miłośc. Niesamowite, niesamowite szczęście.

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. ale wner...asz (: dawaj dawaj !!!! (:

    OdpowiedzUsuń
  8. Ajajaj!!!! Przerwać w takim momencie!!! To nieludzkie!
    Pozdrawiam cieplutko i czekam na dalszy ciąg :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. to faktycznie chodziłaś wykończona, a końcówka jak zwykle ciekawa :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nooo nie! co znaczy c.d.n.??? :D Obraziłam się! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie się wspomina te pierwsze drgania serca, próby wyrażenia tego, co się czuje :) motyle w brzuchu :) Czekam na dalszy odcinek :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ale fajnie trafiłam na kolejną część :))))Buziaczki od ciągle zapracowanej mamuśki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. tak niepozornie zaczynasz, rozkręcasz i kiedy się wczytuję, Ty ucinasz :D za krótkie te cześci, będę Ci to powtarzać:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubisz trzymać w niepewności;P czekam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. super pomysł z tymi historyjkami. Dodają mi one otuchy. Pamiętam jak przeżywaliście kryzys i chyba już jest u was ok? My niestety teraz przeżywamy i jest ciężko, ale wierzę że się ułoży.

    OdpowiedzUsuń
  16. Emocjonująca historia. Super się czyta!

    OdpowiedzUsuń
  17. dobrze że już jutro środa :D czekam jak co tydzień na dalszy ciąg, tylko na komentarze czasu brak...

    OdpowiedzUsuń
  18. tygodnie zdecydowanie lecą zbyt wolno.. ; P

    OdpowiedzUsuń
  19. I jak to w serialach bywa, skończyłaś w najlepszym momencie :)

    Podziwiam, że udało Ci się pogodzić pracę i studia dzienne.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Zapraszam ponownie.
Jak już tu jesteś – zostaw po sobie ślad ;)

Podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...