8 sty 2014

Historia zwyczajnej miłości: koniec z tym...

Zwyczajna dziewczyna i zwyczajny chłopak co prawda studiowali na różnych uczelniach, ale pracowali razem i bardzo dużo czasu spędzali wspólnie.

Miłość jest słodka, kiedy  : jest nowa, ale jest słodsza, kiedy jest prawdziwa...

Nawet rodzice zwyczajnej pary zostali już sobie przedstawieni i zaprzyjaźnili się.

Teraz kiedy nasze rodziny się poznały, wcale nie było tak łatwo...Rodzice pytali, co ze ślubem. My między sobą też już rozmawialiśmy na ten temat, jednak wciąż od zwyczajnego chłopaka słyszałam, że nie mamy pieniędzy, aby wszystko zorganizować, że nie mamy gdzie mieszkać itd. itp...

On mówił, że chce, ale zawsze znajdował jakąś wymówkę. Ja w międzyczasie założyłam sobie konto oszczędnościowe, na które odkładałam część zarobionych pieniędzy. Nie było tego wiele, ale zawsze to lepsze niż nic. Pomyślałam, że będzie na zespół, albo na fotografa. Zawsze to jakiś początek.

Tak sobie spotykaliśmy się. Wspólnie spędzaliśmy święta i uroczystości rodzinne. Byliśmy już jedną wielką rodziną. Brakowało tylko jednego...

Czas mijał. Studia dobiegały ku końcowi. Przyszło pisanie pracy magisterskiej. Trzeba było wymyślić temat. Opracować całą metodologię, zebrać literaturę, przeprowadzić badania, usystematyzować wszystko i opisać. Zwyczajny chłopak jeszcze nie przejmował się takimi "głupotami", ponieważ powtarzał rok na studiach, miał jeszcze czas na pisanie pracy, z resztą on zawsze ma czas na wszystko...

https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-prn1/556062_261554327265822_1802403029_n.jpg

 A zwyczajna dziewczyna pracowała studiując dziennie i pisząc jednocześnie pracę magisterską. W końcu przyszedł ten dzień. Człowiek zdenerwowany, zestresowany, ale przecież uczył się przez te 5 lat i pracował systematycznie pisząc swoją pracę, więc tak naprawdę, czegóż tu się bać? Jednak stres jest ogromny. Czasem dostaniesz oczywiste pytanie i zapomnisz języka w gębie, a czasem na najtrudniejsze odpowiesz śpiewająco. Nigdy nie wiadomo, co cię czeka. W każdym razie raz kozie śmierć. Przyszła i moja kolej. Weszłam do sali, a potem to już niewiele pamiętam...W każdym razie moja praca magisterska zasłużyła na bdb, a ogólnie całe pięć lat studiów zostało dobrze ocenione, więc tylko się cieszyć.

Wróciłam do domu już jako pani magister :) Zwyczajny chłopak oczywiście pogratulował mi i świętował ze mną. Po jakimś czasie jednak pokłóciliśmy się na tyle, że zwyczajna dziewczyna straciła swoją anielską cierpliwość. W końcu ileż można czekać. Nasza znajomość trwała w końcu już tyle lat. Większość moich koleżanek wyszła za mąż i miała już dzieci, nawet kilkoro...a zwyczajna dziewczyna? Miała magistra i co z tego? Nie wytrzymałam. Zlikwidowałam konto oszczędnościowe, a zebrane pieniądze wydałam na ciuchy i inne głupoty...

C.D.N.
PODPIS

32 komentarze:

  1. oj:))) przerywasz zawsze w najciekawszym momencie:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. chcialam Cię serdecznie zaprosic do nas :) nominowałam Cię do Liebster Blog Award :)

    www.fredzelkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nominację :) odpowiedziałam w komentarzu

      Usuń
  3. Dziękuję za odwiedziny. Zapraszam ponownie.
    i zapraszam oczywiście do słuchania strefy hitów
    niedługo zagram dla was.. mój nick radiowy to Iskierka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zawsze chciałam pracować w radio ;)

      Usuń
  4. Oooo to musiała się nieźle zwyczajna dziewczyna wkurzyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak :) nieźle się wkurzyłam wtedy...

      Usuń
  5. Ależ Ty bywasz impulsywna :) Nic tak nie poprawia humoru (zranionej) kobiecie, jak zakupy :)
    Jak zawsze czekam na ciąg dalszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Impulsywna? Nieee :) wręcz przeciwnie, jestem oazą spokoju...

      Usuń
  6. Mądra dziewczyna wiedziała co robi,jak kocha to się postara :) czekam na c.d. :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aj, nieładnie tak przerywać nieoczekiwanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. zwyczajnie nudna historia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. historia mojego życia :) dla kogoś może być nudna, no cóż...

      Usuń
  9. Smutna historia, ale jak prawdziwa! Co będzie dalej? :) Pozdrawiam Mariusz wrozpaczy.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. ...i co?? i co??? ech dręczysz hihihi buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak się nie robi. Przerywać w najciekawszym momencie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. no to "zaszalałaś" Pani Mgr ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie było przeczytać tę notkę z nadzieją przyszłego happyendu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Zapraszam ponownie.
Jak już tu jesteś – zostaw po sobie ślad ;)

Podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...